czwartek, 28 maja 2015

Ulubieńcy maja!:)

Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z ulubieńcami do twarzy tego miesiąca, które sprawdziły się u mnie bardzo dobrze i pomagały mi w przypomnieniu, że już jest prawie lato! Jeżeli jesteście ciekawi, co się u mnie sprawdziło, to zapraszam do dalszego czytania!:)







  • duet podkładów : Skin luminizer max factor i lasting finish 25h rimmel:


O tym drugim słyszałam dużo bardzo dobrych opinii, więc jak tylko zaczęła się promocja w Rossmanie poleciałam po niego. Niestety, nie było odcienia 100, więc kupiłam kolor 010 light porcelain. No i stało się to, czego nienawidzę najbardziej! Róż bijący z kilometra. Więc postanowiłam go pomieszać z skin luminizer, odcień 45 warm almond, który na codzień jest dla mnie za ciemny. Powstały przez przypadek duet jest dla mnie strzałem w dziesiątkę! Połączenie tych dwóch kolorów daje mi odcień mojej cery. Podkłady trzymają się nawet do 12 godzin, a dopiero po 6 godzinach muszę się przypudrować. Dla mnie jest to olbrzymi sukces, bo przeważnie po 2 godzinach święcę się niemiłosiernie w strefie T. Nie ciemnieją na twarzy. Nie wchodzą w zmarszczki, nie zapychają i nie tworzą efektu maski, a wręcz odwrotnie, na mojej cerze wyglądają bardzo naturalnie, ładnie rozświetlają. Mają lekkie krycie, czyli takie jak potrzebuję na wiosenno-letnie dni, a na dodatek mam zapewnioną ochronę SPF 20. Jeśli ma się jakąś większą niespodziankę trzeba użyć korektora. Na pewno skuszę się na lasting finish w odcieniu 100, aby sprawdzić, który z tych dwóch podkładów tak dobrze działa na moją twarz. Jedynym minusem, który zauważyłam to okropne opakowanie Rimmela. Oba produkty są tanie i łatwo dostępne. Myślę, że duet ten zostanie ze mną aż do końca lata :)



  • Prime and fine firmy Catrice:


Jest to jedwabisty, wodoodporny puder dla trwałego efektu matowej i nieskazitelnej cery. Kiedy mój trądzik pomału odchodził w zapomnienie z wielkim uśmiechem na twarzy wybrałam się do Hebe i chciałam kupić coś lekkiego, co będzie się stapiać z moją cerą. No i zobaczyłam przepiękne opakowanie w szafie Catrice. Od pierwszego użycia bardzo się z nim polubiłam. Nie odznacza się, utrwala długość podkładu u mnie nawet o 2 godziny,w porównaniu z innymi pudrami. Jest idealny do torebki, posiada lusterko. Prime and fine jest bardzo wydajny, używam go od 1,5 miesiąca praktycznie dziennie, a nie zauważyłam większych ubytków. Mam jednak żal do producenta, który oszukuje potencjalnych klientów, pisząc, że ten produkt jest wodoodporny. Niestety, podczas kontaktu z wodą puder schodzi bez większych problemów. Jednak jego cena bardzo zachęca i na pewno będę do niego wracać!

  • Color tattoo 24h Maybelline odcień 40 - Permanent Taupe:


Używam go jak większość blogosfery na brwi. U mnie sprawdza się idealnie, odcień taki jaki potrzebuje. Jest bardzo wydajny i ostatnio nawet się zastanawiałam, czy dam radę go kiedykolwiek skończyć. Znajduje się on w małym szklanym słoiczku. Nie ściera się, łatwo się aplikuje, a brwi nabierają w mgnieniu oka przyciemnienie, wypełnienie no i przede wszystkim wyrazistość! Efekt utrzymuję się u mnie cały dzień, bez zbędnych dodatkowych produktów typu żeli. Koszt to około 25 zł.






  • Wibo diamond illuminator:



W wiosenne dni lubię na policzkach mieć lekkie rozświetlenie. Daje metaliczno-perłową taflę, podobnie jak Mary Lou z firmy the balm, natomiast Wibo posiada bardziej szampański odcień, który mi osobiście bardziej pasuje. Ma on jednorodną konsystencje i w moim przypadku utrzymuję się cały dzień w niezmienionym stanie.Według mnie, najlepiej nakłada się go syntetycznym pędzlem. W tak niskiej cenie (7zł) nie znalazłam nigdy tak dobrego rozświetlacza. Jak dla mnie jest to hit tego roku! Minusem może być tandetne opakowanie, ale za tą cenę nie ma czego więcej się spodziewać. Ładnie również wygląda jako cień na całą powiekę, wówczas nie roluję się oraz wytrzymuje cały dzień. 

  • Golden Rose seria velvet matte odcień 16:


Pierwszą szminkę kupiłam zachęcona wpisami innych blogerek. Na dobrze przygotowane usta, czyt. nawilżone, nie powinno być problemu z przesuszeniem, które może być spowodowane matowym wykończeniem. Jednak zauważyłam, że niektóre kolory są trudniejsze do "pracy". Np. kolor 16 nie roluje się i nie powoduje przesuszenia ust, natomiast kolor 20 lubi się rolować i krócej utrzymuję się na ustach. 




 Nie wiem czym to jest spowodowane, ponieważ każdy kolor nakładam dokładnie tak samo. Jeśli chodzi o kolor nr. 16 uwielbiam go w letnie dni, kiedy twarz mam rozświetloną, a usta chce mieć mocniej podkreślone. Kolor ma nutkę brzoskwini wymieszaną z brudnym różem i brązem. Dla mnie te pomadki to następny hit, 
za 11 zł warto kupić i spróbować ją na sobie! (Ps. Jeśli ktoś jest z Katowic, szminki te można kupić stacjonarnie w Silesii City Center :))







Jest wśród moich ulubieńców coś co lubicie i uwielbiacie do nich wracać? Jeśli tylko jesteście zainteresowani  pielęgnacyjnymi ulubieńcami tego miesiąca to piszcie śmiało!:) 

Pozdrawiam Was i całuję, Dżes :)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz