Tak jak obiecywałam, dzisiaj pokażę Wam moje pielęgnacyjne perełki, które są na pierwszy miejscu w maju!:) Zapraszam do dalszego czytania :)
W tym miesiącu nie ma tego zbyt dużo, ponieważ w mojej codziennej pielęgnacji pojawia się pewien minimalizm, który pasuje mojemu ciału i skórze najlepiej.
Jak w każdym chyba ulubieńcu danego miesiąca znajdzie się coś do włosów. Tym razem to sławna maska intensywnie regenerująca do włosów suchych i zniszczonych firmy Biovax.
Skład: Aqua (woda), Cetyl Alcohol (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient) (and) Ceteareth - 20, Cetrimonium Chloride(substancja powierzchniowo czynna), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Acetylated Lanolin (emolient), Glycerin (gliceryna), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z henny), Cinnamomum Zeylanicum Extract (ekstrakt z cynamonu), Mel (Honey) Extract (ekstrakt z miodu), Parfum (zapach), C.I. 16255, C.I. 42090, Linalool (kompozycja zapachowa), Hexyl Cinnamal (kompozycja zapachowa), Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone (konserwanty), Citric Acid (regulator pH), Potassium Sorbate (sól, konserwant)
Więc jak dla mnie, skład jest całkiem okej. Posiada w sobie dużą dawkę emolientów, które najlepiej powinny się sprawdzić na włosach wysokoporowatych, suchych i zniszczonych. Jeśli chodzi o opakowanie to jest na wielki plus, szczelnie się zamyka, produkt łatwo wydobywa się z słoiczka. Konsystencja jest lekko gęsta, dzięki czemu nie spływa z włosów. Zapach też jest przyjemny, lekko kwiatowy (?), jednak nie utrzymuje się na włosach. Maskę stosowałam na kilka sposobów, po myciu włosów, przed myciem włosów, na 10 minut, na 30 minut, na godzinę, pod czepkiem, bez czepka, pogrzewając włosy, na "zimno". Jednak u mnie ta maska najlepiej sprawdza się na lekko zwilżone włosy przed myciem. Pozostawiam ją na 40 minut, następnie spłukuję i myje tak jak zawsze. Dzięki temu moje włosy łatwiej się rozczesują, są dociążone, ale nie przeciążone, bardzo fajnie nawilża włosy, a puszenie zmniejszyło się do minimum. Włosy są błyszczące oraz zdyscyplinowane. Końcówki mniej się rozdwajają i łatwiej się układają. Jest jeden minus - ponieważ zauważyłam, że 1. opakowanie maski nie powinno się stosować częściej niż raz na pół roku, produkt ten przestaje działać, a efekty są praktycznie niezauważalne. Więc po skończeniu tego opakowania (a właśnie tak się stało :'() muszę odczekać jakiś czas, żeby do niej wrócić. Jeśli chodzi o dostępność, to jest bardzo łatwa, można ją kupić w Rossmanie, czy Superpharm, za około 15 zł.
Moje ukochane masło do ciała, firmy Bielenda! Jako że przestałam jeść słodycze, postanowiłam przynajmniej powąchać coś, co pachnie jak czekolada. Produkt ten ma idealny zapach karmelowo-czekoladowy. Szybko wchłania się, nie pozostawia plam, więc można go stosować zarówno na noc, jak i rano. Jedyny minus, który raczej był pewny, to nie pomaga na sprężystość skóry. Jednak od kremów do ciała oczekuję przede wszystkim dobrego nawilżenia, nic więcej. Cena jest jak najbardziej przyzwoita, około 13 zł i można go nabyć w Biedronce.
Żel pod oczy na sińce i obrzmienia z arniką firmy Flos-lek. Końcówka kwietnia/początek maja był dla mnie dość ciężkim czasem, a sen był dla mnie nieważny i niepotrzebny. No i zaczęły się problemy z moimi sińcami pod oczami, które zwiększały się z dnia na dzień. Produkt ten daje odczucie odświeżenia i ukojenia. Przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem zauważyłam, że sińce lekko się rozjaśniły, a obrzęk całkowicie poszedł w zapomnienie. Dobrze nawilża. Nie piecze w oczy, jak już się dostanie, nie powoduje u mnie reakcji alergicznej (a większość kremów pod oczy niestety na mnie tak działają). Jest to produkt bardzo wydajny, tani i przede wszystkim Polski.
Long 4 lashes jest to mój i mojej siostry ulubiony "wspomagacz" na długie, gęste rzęsy. Stosuję go co drugi wieczór, ponieważ po miesiącu zauważyłam, że lekko zaczął mnie uczulać. Po dwóch tygodniach używania zauważyłyśmy już pierwsze efekty. Po miesiącu stosowania rzęsy stały się dwa razy dłuższe, grubsze i uwaga, uwaga pojawiły się baby rzęsy haha :D Zauważyłam, że rzęsy też są bardziej podkręcone. Pomimo, że opakowanie jest małe, starcza spokojnie na 2-miesięczną kurację! Często można ją zdobyć na przeróżnych promocjach, jednak cena regularna to 70 zł. Patrząc na efekty, które daje odżywka, cena nie jest wygórowana. Będę ją stosować dalej i cieszyć się rzęsami do nieba!:)
Mój ulubieniec do olejowania włosów to zdecydowanie oil therapy macadamia Loton. Nic tak nie pomaga mi w nawilżaniu skóry i włosów jak ten olejek. Po pierwszych użyciach zauważyłam już znaczną poprawę. Włosy zaczęły się mniej puszyć, mniej się plączą, zaczęły być lśniące, gładkie i dają optyczne wrażenie lepszego stanu. Lubię też ochraniać nim końcówki podczas suszenia. Nie wpływa na szybsze przesuszanie. Jeśli chodzi o skórę, to szybko się wchłania, dobrze nawilża, nie pozostawia plam. Można go zakupić w Naturze, jak również w Biedronce, za około 14 zł.
Ziaja med kuracja antybakteryjna tonik oczyszczający jest dla mnie największym i najbardziej zaskakującym ulubieńcem! Ogólnie rzadko na mojej twarzy działają produkty tej firmy, jednak tonik poprzedni się skończył i postanowiłam dać Ziaji następną szansę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy tonik sprawił, że pozbyłam się w 100% trądziku! I jestem pewna, że to on pomógł, ponieważ w pielęgnacji twarzy nic innego nie zmieniłam. Używam go rano i wieczorem do domycia resztek podkładu i do wyrównania pH skóry. Pozostawia nam uczucie nawilżenia oraz zmniejsza uczucie napięcia skóry. Załagodził trądzik, a kiedy nowa niespodzianka powstanie, szybko sobie z nim radzi. Tonik ten przygotowuje skórę na położenie kremu, czy podkładu. Jest to najlepszy tonik, jaki kiedykolwiek miałam, wrócę do niego jak skończę tonik z Bielendy, który czeka na swoją kolej. Cena to około 11 zł.
Używacie którychś z tych produktów? Jeśli tak, jakie są Wasze opinie o nich? Pozdrawiam Was gorąco, całuję, Dżess :)
Masło od Bielendy kusi! Szczególnie teraz, gdy jesień zagląda w okna :)
OdpowiedzUsuńo tak! Idealne jest na depresje jesienną :D
Usuń